Wierzyłam, że razem pokonamy każde zło.
Jednak dziś cierpienie porzuconych zwierząt i kotów wolno żyjących po prostu łamie mi serce. Uginam się pod ciężarem bezsilności, patrząc na kolejne kocie matki z maluchami, które bez pomocy zgasną gdzieś w krzakach, w samotności i bólu.
Walczymy o każde z tych istnień. Tak jak walczyliśmy o Leosia. Ten cudowny kocur z białaczką (FeLV), nawracającymi infekcjami i chorymi nerkami znalazł u nas swój bezpieczny dom tymczasowy. Przez kilka lat robiliśmy wszystko, by żył bez bólu, a samo jego leczenie pochłonęło niemal 5000 zł. Niestety, przyszedł dzień, w którym musieliśmy pozwolić mu odejść.

Takich historii mamy dziesiątki. Przez 4 lata prowadzenia Fundacji wydaliśmy na ratowanie kotów ponad 144 000 zł. Dziś dotarliśmy do ściany. Z rozdartym sercem musieliśmy wstrzymać przyjmowanie nowych zwierząt, a te obecne leczymy z własnych, prywatnych środków. Został nam gigantyczny dług w lecznicach – 40 000 zł. Bez jego spłaty nie ruszymy dalej.
Na co dokładnie przeznaczymy zebrane fundusze?
🐾 Spłatę zaległych faktur – pokrycie kosztów skomplikowanej diagnostyki, badań krwi, pobytów w szpitaliku i operacji ratujących życie.
To nasza ostatnia szansa. Błagam Was o pomoc – wpłaćcie choćby najdrobniejszą kwotę. Nawet 5 czy 10 złotych to dla nas krok w stronę przetrwania. Bardzo proszę, udostępnijcie tę zbiórkę dalej, niech dowie się o niej jak najwięcej osób. Tylko dzięki Wam będziemy mogli znów pomagać!
Zbiórka zorganizowana przez:
Zbiórka zorganizowana przez: