Kochani… dziś prosimy Was o przeczytanie tych kilku zdań do końca. 💔
Za każdym razem, gdy dzwoni telefon, zamieramy ze strachu. Bo najczęściej po drugiej stronie słyszymy: „Jest kot… potrącony, chory, porzucony, umierający.” I choć doskonale wiemy, że nasze możliwości już dawno się skończyły, nie potrafimy powiedzieć: „Nie pomożemy.” Nie potrafimy odwrócić wzroku, gdy w grę wchodzi życie.
Pod naszą opieką znajduje się obecnie ponad 60 kotów. Każdy z nich chce jeść, każdy potrzebuje żwirku, leków, suplementów, badań i stałej opieki weterynaryjnej. Mało kto zdaje sobie sprawę, jak gigantyczne ilości karmy pochłaniają małe, rosnące kocięta – ich brzuszki wydają się nie mieć dna! Wasze wsparcie i darowizny rzeczowe są niesamowite i z całego serca za nie dziękujemy, ale przy takiej liczbie pyszczków to wciąż za mało. Musimy dokupować ogromne ilości jedzenia i żwirku, a rachunki od weterynarza są po prostu astronomiczne. Przy ponad 60 podopiecznych nawet podstawowe profilaktyki – zwykłe odrobaczenie czy szczepienie – urastają do kwot, które zwalają nas z nóg. W załączonych zdjęciach pokazujemy Wam pierwsze z brzegów faktury i paragonów… To nie są abstrakcyjne liczby, to realna cena za ich życie.
Sytuację dodatkowo dramatycznie utrudnia fakt, że adopcje całkowicie stanęły. Telefon milczy. A maluchy rosną… Tak bardzo nie chcemy, aby swoje dzieciństwo i najpiękniejsze miesiące życia spędziły zamknięte w klatkach, w których obecnie muszą przebywać.
Dlatego właśnie, mimo wszystkich trudności, budujemy dla nich KOCIARNIĘ. To ma być bezpieczny azyl, stworzony ze szczególną myślą o maluchach i kotach czekających na swój dom – miejsce pełne ciepła, biegania i miłości, zamiast ciasnych kratek i strachu. Kociarnia powoli nabiera kształtu i powoli spełnia się nasze największe marzenie, ale musimy przetrwać ten najtrudniejszy moment.
Dziś odkładamy dumę na bok i prosimy Was o pomoc. Nie dla siebie. Dla nich. Dla maluszków, które patrzą na nas zza krat i proszą o szansę na normalne dzieciństwo. Dla tych, które nie powiedzą, że boli, ani nie poproszą o miskę pełnej karmy.
Jeśli możesz – wpłać chociaż symboliczną kwotę. Jeśli nie możesz – błagamy, udostępnij ten post. Być może dzięki jednemu kliknięciu ktoś wypatrzy swojego przyjaciela, a my będziemy mogli zapłacić kolejne faktury za leczenie i karmę.
Nie pozwólmy, aby brak środków zatrzymał ratowanie tych bezbronnych istnień i dokończenie miejsca, które ma stać się ich nowym, bezpiecznym domem.
Bo dla nich jesteśmy często ostatnią nadzieją. A Wy jesteście jedyną nadzieją dla nas. 🐾💔
Zbiórka zorganizowana przez:
Zbiórka zorganizowana przez: